Jan Paweł II – historia nie tak oczywista, jak myślisz

Ani świat, ani ojczyzna Ojca Świętego nigdy nie zapomni 2 kwietnia 2005 roku, kiedy arcybiskup Leonardo Sandri poinformował wiernych o odejściu Jana Pawła II. Godzina 21:37 na zawsze zakodowała się w pamięci wiernych rozdartym sercem i łzami, rękoma splecionymi w geście modlitwy. Następne dni przepełnione były ciszą oraz rozdzierającą serce żałobą. Następne lata, od strony świata kultury, zaowocowały w niezliczoną ilość biografii i filmów o Janie Pawle II. Co teraz, po kilkunastu latach należy wiedzieć, co może nas zaskoczyć i wzruszyć?

Papież całego świata

Nikt wcześniej nie głosił słowa bożego z takim żarem w sercu – na wszystkich kontynentach. Jan Paweł II nieustannie był w podróży, gdyby podliczyć wszystkie jego przebyte kilometry, wynik sięgałby ponad 1 700 000 km. Ciężko jest sobie wyobrazić tak duże liczby, jak i wzruszenia, które towarzyszyły wiernym z powodu wizyt papieża.

Każdy może świętym być? Czyli o Lolku

Przypatrując się życiu Ojca Świętego, żadne konkretne wydarzenie nie zapowiadało, jak potoczą się jego losy. Syn szwaczki i wojskowego, urodzony w Wadowicach, wychowany na skromnego chłopca. Na podwórku zwracano się do niego pseudonimem – Lolek. Wolny czas zapełniał zabawami ruchowymi i wycieczkami krajoznawczymi. Jak każdemu człowiekowi, nie obce mu było cierpienie – w wieku dziewięciu lat stracił matkę, trzy lata później szkarlatyna odebrała mu brata, Edmunda. Wydawać by się mogło, że tak ciężkie przeżycia podważają wiarę, odsuwają od Boga. Jednak nie w przypadku Lolka – u niego katecheci, prowadzący zajęcia zauważyli ogromną wiarę. Dalsze lata upłynęły mu pod znakiem teatru, studiowanej polonistyki i piłce nożnej.

Pracował ciężko i pocił się, jak każdy z nas

Wojna wywróciła mu życie – został zmuszony do przerwania studiów i pracy w kamieniołomach, w krakowskim Zakrzówku. Ten okres czasu można uznać za przełom w jego sercu. Założył wtedy razem z przyjaciółmi Teatr Rapsodyczny, między kilogramami przerzucanego gruzu pisał wiersze, określił się politycznie oraz przyszłościowo – postanowił pójść na teologię.

Od kapłaństwa po pontyfikat

Karol Wojtyła nigdy nie stał długo w jednym miejscu. Na każdym stopniu duchownym spełniał się i realizował. Wyzwania dla niego nie istniały. Jeśli jego edukacja wymagała języka hiszpańskiego – po prostu się uczył. Jeśli milicja prześladowała go za wycieczki z młodzieżą, ściągał sutannę i rozmawiał z nimi dalej. Napisał niezliczoną ilość prac na temat miłości małżeńskiej i teologii moralnej. Jego mottem, stanowiącym jednocześnie hasło prekonizacji było Totus Tuus, czyli 'cały Twój’ – Boga, jednocześnie też tak bardzo ludzki. Uwielbiał przesiadywać, już jako metropolita krakowski, wśród środowiska artystycznego oraz naukowego. Życie mijało mu również na taternictwie, pisaniu poezji oraz prac teologicznych aż do dnia 16 października 1978 roku, kiedy to po śmierci Jana Pawła I Karol Wojtyła został wybrany na papieża, bardzo małą przewagą głosów.

Niech zstąpi Duch Twój!

Jako papież, Karol Wojtyła łamał wszelkie stereotypy – to on wprowadził internet do Watykanu, pierwszy pisał listy do dzieci, chodził na koncerty rockowe. Mimo tego, jak odmienił świat, jego ciało pełne werwy przyjęło dwa strzały z broni. Nie oszczędziła go ciężka choroba, starość. Nie obce mu były zwykłe, ludzkie cierpienia. Jego ciało zostało pochowane w trumnie z drzewa cyprysowego (symbolizującego nieśmiertelność), a jego głos nawiązujący do miłości w pamięci milionów wiernych całego świata.